Jacek Barszcz - Malarstwo

Magdalena Pilawska - Miksa - fragment tekstu do katalogu wystawy Jacka i Tomasza Barszczów w Filii Bielańskiego Ośrodka Kultury w październiku 2008 r.:

"Jacek Barszcz maluje, aby pochwycić i zatrzymać czas. Utrwalić chwile wypełnione ciepłem i spokojem. Jego obrazy, choć utrzymane w wysmakowanej gamie barwnej, budowane są przede wszystkim światłem. To malarska afirmacja świata, wyraz zachwytu jego pięknem. Ale pochwała i zachwyt nie głośne, narzucające się, lecz wyrażone w ciszy i skupieniu.

Artysta nie jest zachłannym poszukiwaczem wciąż nowych motywów, łowcą o niespokojnym, rozedrganym spojrzeniu. On nieomal w modlitewnym skupieniu studiuje i zgłębia te same miejsca, te same motywy i znajduje w nich wszystko, co dla niego najważniejsze. Wyczuwa się zresztą jego wielki szacunek dla materii malarskiej i wagi artystycznego przekazu.

Klimat tych prac chyba najtrafniej można określić francuskim terminem serenite, który nie ma polskiego odpowiednika, a oddaje stan pogody, równowagi, spokoju. Tak właśnie przeniknięte pogodą i spokojem jest to malarstwo. Nie znajdziemy tu wiosennej euforii. To radość i pogoda dojrzałego, a często nawet późnego lata z domieszką snującego się w powietrzu jak babie lato smutku. Pogoda pomimo i ponad przemijaniem i zmiennością.

Wydaje się, że właśnie szczególne uwrażliwienie na kwestię kruchości i ulotności piękna zachęca malarza do prób jego zatrzymania. Jak pisał Marcel Proust, taki sposób pochwycenia chwili pozwala stanąć poza czasem, poza jego bezlitosnymi prawami. Taką możliwość zyskujemy obcując z obrazami Jacka. (...)

Tym, co łączy obydwu braci, jest ich artystyczna niezależność i wierność własnym wyborom. W swojej twórczości nie biegną w rytm rozszalałej epoki, ale uważnie stąpają świadomi każdego kroku, ceniąc jego niepowtarzalność i wartość. Dlatego tak wiele potrafią przeniknąć spojrzeniem, tyle przeżyć i z tych spostrzeżeń i doznań tyle w swej sztuce oddać."


Monika Małkowska - "Test dla braci" "RZECZPOSPOLITA", 16.09. 2005 r. (fragment z recenzji wystawy Jacka i Tomasza Barszczów w Galerii "Test" w Warszawie we wrześniu 2005r.)

"(...) Przykład braci Jacka i Tomasza Barszczów skłania do optymistycznych wniosków. Współpracują ze sobą bez konfliktów, wielokrotnie razem wystawiali. Także tym razem, prezentując prace w Galerii Test, zgodnie podzielili się ekspozycyjną przestrzenią: młodszy o trzy lata Jacek zajął pełną światła salę od frontu (...) Młodszy z braci, absolwent Wyższej Szkoły Sztuki Stosowanej w Poznaniu, maluje nasycone słońcem pejzaże. (...) Obrazy Jacka Barszcza kojarzą się z impresjonizmem, czyli sztuką "wrażeniową". Artysta oddaje widoki ulotne, zjawiska efemeryczne, rozedrgane kolory. Jego ulubiona pora roku to lato; widoki, które przyciągają jego uwagę, to mozaiki cieni na jasnych płaszczyznach. W kompozycji "Mur przy kościele na Dewajtis" cienie gałęzi tworzą na pobielonej ścianie fantastyczny deseń. Widać, że jest tak gorąco, iż nawet cienie nie dają ochłody. Podobne odczucia wywołują "Cienie na ścieżce" - obraz z fragmentem rozpalonej do białości drogi, na której czarnym wzorem kładzie się cień."


Beata Machowska - Kaczmarek - "Płaszcze i zachwyt nad świat(ł)em". "GŁOS WIELKOPOLSKI", 21.02. 2002 r. (fragment z recenzji wystawy Jacka i Tomasza Barszczów w Galerii "Pod Lipami" w Poznaniu w lutym 2002 r.)

"(...) przesycone barwą i ciepłem obrazy Jacka Barszcza. (...) odbiór zależy od naszego nastroju. Albo zachwycimy się urodą świata, będziemy pogrążać się w kontemplacji, albo uznamy, że są to po prostu prace bardzo dekoracyjne, świetnie nadające się do skomponowania z wystrojem wnętrza naszego mieszkania lub biura. I to też jest nie do przecenienia w czasach, gdy artystom niekoniecznie zależy, by ich twórczość zwyczajnie się podobała widzom. Barszczowie podkreślają, że w świecie, w którym często czują się obco, poprzez sztukę szukają ciszy doznań. Jeden poprzez martwą naturę, drugi poprzez pejzaż - zmierzają do tego samego światła w sensie metafizycznym."


Marzenna Guzowska - fragmenty tekstu wygłoszonego przez autorkę w czasie otwarcia wystawy Jacka i Tomasza Barszczów w Galerii Test w Warszawie, 6 września 2005 r.:

"(...) Poddawanie się nastrojowi pracy - każdej z pokazanych tutaj - nie tylko obnaża malarza, nie tylko otwiera widza, ale generuje zaangażowanie, które domaga się jakiegoś wyartykułowania, wysiłku intelektualnego. A z drugiej strony tego nastroju, który widzę, nie daje się wypowiedzieć. I to w obrazach pana Jacka jest dla mnie najciekawsze. Mówiąc nastrój, mam na myśli raczej heideggerowskie nastawienie na świat, ontologię a nie tylko emocje i nie tylko świadomość. Wchodząc w tak pojęty nastrój doświadczymy przestrzeni, w której jest miejsce na porównania z tradycją malarską, jaka się w tych obrazach przejawia, na ocenę profesjonalnej sprawności i wreszcie na to, co samodzielne i własne autora. Względność prawdy płynącej z mimezis jest tutaj punktem wyjścia, założonym, bo od dawna wiadomym. Tu nie jest już tak, jak u Antonioniego - im dłużej się wpatruję w jakiś fragment rzeczywistości, tym bardziej tracę pewność. Te prace kojarzą się raczej z filmami Davida Lyncha, to jest gra sensów i znaczeń, dopatrywanie się upewnienia w twierdzeniach o rzeczywistości lub zakwestionowania. Autor niczego nie rozstrzyga w swojej świadomości, widzowi daje to, co ukazuje malowanie. (...)"

Michał Krasuski 2005